niedziela, 4 sierpnia 2013

oh, fuck you.


Elaine Grim


Dziewczyna pragnąca przygód, która wierzyła, że Los Angles to lepszy świat. Ktoś kto dał się oszukać. Brunetka kombinująca jak koń pod górę. W tych kilku prostych słowach można opisać całą historię Elaine. Jest to młoda kobieta, która skończyła w maju dwadzieścia lat. W tamte wakacje w Ohyo czyli swojej rodzinnej miejscowości poznała faceta. Obiecał jej lepsze życie. No właśnie, obiecał.. Miał załatwić jej pracę, nie załatwił. Miał dla niej zostawić żoną, nie zostawił. Jedyne co zrobił to ją wyrolował. Ale przecież wstyd tak po tym wszystkim wrócić do domu. Dlatego  już od roku mieszka w Los Angeles. Jest kelnerką. Jest hostessą. Jest sprzedawczynią. Jest każdym dopóki jej nie wywalą. Mieszkała wszędzie gdzie się dało. Teraz ma najmniejszy pokój w obskurnym mieszkaniu mieszkając z dwoma facetami. Są jak ona, są nikim. Jeśli nie wiesz jak wiązać koniec z końcem ona nauczy Cię tego doskonale. Jeśli potrzebujesz korepetycji z przedmiotu jak spieprzyć sobie życie nie mogłeś znaleźć sobie lepszego nauczyciela. Nie wymaga niczego, chce żyć. Nie potrzebuje najnowszych ubrań i drogich prezentów. Potrzebuje właśnie Ciebie. Osoby, która poświęci jej chwilę swojej uwagi. Polubi, pokocha.. wyciągnie ją z tego bagna. Wystarczy, że spróbujesz. Przecież to nic nie kosztuje.

5 komentarzy:

  1. [Ojejjejkujej! Wątek? Zaraz rzucę pomysłem, tylko ogarnę jakiś punkt zaczepienia. ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dobra. Pomysł mam. Jako, że ona pracuje jako kelnerka, a Ethan razem z bratem lubi czasami trochę się zabawić, to tym razem zjawią się na jakiejś imprezie w barze. Później Francis, gdzieś tam sobie polezie, a Eth będzie próbował jakoś zainteresować sobą El.]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wiem, wiem. Ale tutaj akurat to mi tak chyba najbardziej pasowało]

    Szczerze powiedziawszy to lubiłem ten lokal. Był taki... taki swojski. Nie to co te szykowne i wystrojone restauracje dla pięknie ubranych pań i panów. Tutaj mógł wejść każdy kto tylko chciał. Mogłeś być z ulicy. Mogłeś być z burżujów. Ważne abyś płacił za to co zamówiłeś. Przynajmniej tak mi się wydawało. Można było tutaj posłuchać dobrej muzyki. Kiedyś tutaj po raz pierwszy miałem okazję posłuchać pierwszej płyty KISSów. W całości. I nikt nie przeszkadzał. To było miejsce spotkań z zespołem. Miejsce, gdzie się robiło co się chciało. Chciałeś ostrej imprezy- miałeś. Chciałeś zatańczyć jakiś wolny kawałek z jakąś laską- tańczyłeś. I na dodatek takie dobre tutaj piwo było. Jedni nazywali to miejsce speluną. Dla mnie było czymś w rodzaju trzeciego domu.
    Jednak nie lubiłem tutaj jednego. Jak jakiś stary oblech klepał młode i zgrabne kelnerki po tyłku. Dla mnie wyglądało to trochę komicznie. Facet pod pięćdziesiątkę maca jakąś osiemnastkę, która tego nie chciała. Po drugim piwie rozejrzałem się po lokalu. Mój brat gdzieś wsiąkł jak kamień w wodę. Pewnie znowu poszedł z jakąś laską, którą sobie wyrwał na tą noc.
    - Setkę po proszę- powiedziałem, kiedy z kantorka wyszła jakaś dziewczyna. Uśmiechnąłem się lekko w jej kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez kilka sekund przyglądałem się dziewczynie zanim wypiłem alkohol. Kiedy tamten starszy jegomość 'złożył' swoje zamówienie, ja wypiłem, bez zapijania napojem zawartość swojego kieliszka. Jak to mówili: "Trzeba twardym być, a nie miękkim". Przez chwilę przysłuchiwałem się w ten krótki dialog i musiałem przyznać, że dziewczyna miała tupet. W sumie to nawet takie lubiłem, co nie dają sobie wejść na głowę. A ta najwidoczniej taka była.
    Obleśny facet oblizał wargi, kiedy ta się odwróciła. Aż śmiać mi się chciało.
    - Zaraz portki panu spadną, tak pan napawa się tym widokiem- stwierdziłem z lekkim rozbawieniem brzmiącym w moim głosie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Facet mruknął coś pod nosem, że 'jaka ta dzisiejsza młodzież jest bezczelna i niewychowana'. No cóż... takie czasy, że aby cokolwiek dostać to trzeba być "bezczelnym" i "niewychowanym".
    - Ja?- zapytałem, spogladając na nią uważnie- Tak ogólnie to szukam tutaj takiego fajnego faceta, który zwie się moim bratem, bo przepadł gdzieś i zapewne turla się gdzieś już nie wiadomo gdzie- uśmiechnąłem się lekko- A tak mniej ogólnie to chciałem się zapytać, o której kończysz?- taaa... nie ma to jak totalna szczerość i bezpośredniość. Taka moja natura i raczej nie zamierzałem tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń